
Jako fotografka powinnam pamiętać twarze.
Imiona. Historie.
Powinnam rozpoznawać ludzi, kiwać głową z pełnym przekonaniem i mówić: „Oczywiście, pamiętam Cię doskonale”, zamiast nerwowo analizować w myślach: czy to była sesja portretowa, czy może plenery z dramatycznym niebem?
Bo prawda jest taka, że ja pamiętam jedno: jakie zdjęcia ktoś zrobił.
Nie pamiętam, kim jesteś z wykształcenia, gdzie mieszkasz ani jak masz na imię. Za to pamiętam Twoje fotografie z chirurgiczną dokładnością. Pamiętam ten kadr zielonymi polami, które wyglądały jak malowane spokojem. Pamiętam sanie na śniegu pod kościołem w Radkowicach — kadr tak czysty, że niemal pachniał mrozem. Pamiętam oczy modelki uchwycone w półcieniu, i ten utrwalony zmęczony uśmiech, który był bardziej prawdziwy niż wszystkie słowa.
Ludzie mówią: „To ja, pamiętasz?”.
A ja oczywiście pamiętam.
Tylko nie ich. Pamiętam ich zdjęcia. I powiedzmy sobie szczerze — one zwykle mówiły więcej.
Moja pamięć działa jak dość bezlitosny selektor: odrzuca imiona, zatrzymuje kadry. Biografie rozpływają się w niepamięci, ale kompozycja, światło i ton zdjęcia zostają jak idealnie wywołany negatyw. Gdzieś pomiędzy przysłoną a czułością umyka mi człowiek, a zostaje jego wizualna narracja. Trochę to niepokojące. Przyznaję. Ale też boleśnie profesjonalne.
Dlatego jeśli kiedyś mnie spotkasz i zobaczysz w moich oczach tę chwilową pustkę podszytą rozpoznaniem — uspokajam: ja wiem, że Cię znam. Tylko w wersji 30×45, w dobrym świetle i najlepiej na papierze o delikatnej fakturze.
Tylko to nie Ty jesteś wspomnieniem.
To zdjęcia, które zrobiłaś albo które zrobiłam z Tobą, które wżarły się w moją pamięć jak dobrze skadrowana scena, której nie da się już odkomponować.
I teraz, zupełnie serio, choć z lekkim mrugnięciem obiektywu:
czy powinnam się martwić, że nie pamiętam twarzy, ale doskonale pamiętam naprawdę dobre zdjęcia?
A może to tylko dowód na to, że jestem fotografką do szpiku pikseli — nawet jeśli czasem zapominam, jak ma na imię autor arcydzieła, które pamiętam lepiej niż własny numer telefonu.
Mam nadzieję, że moje zdjęcia tez zapadną w pamięć …

