Na początek trochę sarkazmu.

Wiecie, co jest najważniejsze w budowaniu wizerunku? No oczywiście, że nie zdjęcia!
Nie, absolutnie. Możecie wrzucać na stronę fotki zrobione „na szybko” – z imprezy, na korytarzu, pod światło, byle było „coś widać”. Zespołowe ujęcia, na których połowa ludzi mruga, a druga akurat patrzy w telefon? Czemu nie. Zdjęcia produktów na tle wymiętej ceraty? Idealnie.

Bo przecież ludzie kupują oczami, ludzie to takie istoty, które uwielbiają oglądać zdjęcia wyglądające jak zrobione w pośpiechu, byle było i najlepiej bez żadnego planu.

A potem dziwicie się, że nikt nie traktuje was poważnie.

Bo, uwaga, teraz będzie szok: detale mają znaczenie.

Ważne jest to, czy na zdjęciu widać, że ktoś dba o światło, kadrowanie i kolor. To, czy widać pewność siebie i profesjonalizm, to czy nie jest robione prowadzącemu w podbródek (lubicie to? Ja wprost „uwielbiam” – „cudowne” zdjęcia).
To, czy zdjęcie ma odpowiednią jakość – taką, która nie rozmywa szczegółów, nie zostawia pikseli wielkości kostki Rubika i nie każe się zastanawiać, czy to fotografia, czy może stopklatka z monitoringu.

Ale jasne – możesz mówić, że to tylko nieistotne detale.
Tak samo jak to, że pierwszy raz widząc kogoś na żywo, nie oceniacie go po butach, zapachu i tonie głosu. Bo niby to nie jest ważne (przepraszam, znów mi się włączył sarkazm 😉 ).

A teraz przenieśmy to na grunt firm.
Część z nich jest święcie przekonana, że wizerunek marki to głównie social media. Instagram, TikTok, Facebook – codzienna dawka postów, story z przerw na kawę, relacje z magazynu.
I tak, czasem to faktycznie działa. Weźmy Ryanair na TikToku – potrafią zrobić z siebie mema, obrócić w żart swoje wady i zgarnąć miliony wyświetleń. Brawo.

Problem w tym, że nie każda firma to Ryanair.

Wizerunek to trochę jak perfekcyjnie ułożona układanka — dopracowane szczegóły, spójny przekaz, wszystko na swoim miejscu.
Ale wystarczy jeden niedopracowany element, żeby cała prezentacja się posypała.
Świetnie potrafią to zrobić właśnie kiepskie zdjęcia – te rozmazane, źle oświetlone, z dziwnym kadrem. Nieważne, ile pracy włożyłeś w strategię, identyfikację wizualną czy obsługę klienta – jeśli pierwszy kontakt odbiorcy z twoją marką to fotografia zrobiona byle jak, bez dbałości o światło, kadr czy ostrość… no cóż, właśnie zbudowałeś wizerunek. Tylko nie taki, jaki chciałeś.

Więc następnym razem, zanim wrzucisz kolejne zdjęcie „byle było bo się działo”, pomyśl: czy ten detal pracuje na twój wizerunek… czy właśnie podcina mu skrzydła?

A jeśli chcesz, żeby twoje zdjęcia – portretowe, zespołu czy produktów – wyglądały profesjonalnie i faktycznie pracowały na twój wizerunek (a nie go psuły), wiesz, gdzie mnie znaleźć 🙂

Wszystkie zdjęcia wykonane w Zabytkowym Zakładzie Hutniczym w Maleńcu, resztę zdjęć z tego cudnie fotograficznego miejsca znajdziecie tutaj: https://www.katula.pl/maleniec/