Góra Krzyży w Šiauliai to jedno z tych miejsc, które trudno porównać z czymkolwiek innym, nawet  naszą Grabarką. Zgromadzenie dziesiątek tysięcy krzyży na jednym wzgórzu robi wrażenie już od pierwszych kroków. Ich gęstość, forma i ilość sprawiają, że trudno zdecydować, gdzie patrzeć – wszystko wydaje się mówić własnym głosem.

Spacer wśród krzyży budzi osobliwe emocje. Cisza, skrzypiące drewno pod stopami, delikatny brzęk zawieszonych różańców. Każdy przedmiot wygląda, jakby został zostawiony z jakiegoś powodu, choć nikt o tym nie mówi. Niektóre są nowe, inne nadgryzione przez czas. Są też zdjęcia, małe figurki, karteczki z modlitwami i życzeniami.

To miejsce dla osób szukających niecodziennych kadrów. Światło między krzyżami układa się inaczej w każdej porze dnia. Detale przyciągają uwagę: wypolerowane przez dłonie drewno, ślady rdzy, ręcznie pisane inskrypcje. Nawet najbardziej surowa kompozycja nabiera tu znaczenia.

Jeśli Grabarka to o drewniana cerkiew w środku lasu, Góra Krzyży to gotycka katedra w plenerze. Obie robią wrażenie, ale w zupełnie innym stylu – jakby jedna ubrała się w lnianą suknię i gumowce , a druga w czerń i srebro. Nie trzeba być fotografem, by poczuć, że każda chwila spędzona na wzgórzu niesie coś więcej. Góra Krzyży działa na wyobraźnię. Zostaje w pamięci nie tylko przez to, co się widzi, ale też przez to, co się czuje – nawet jeśli trudno to ubrać w słowa.