Dubrownik, Croatia, fot. Katarzyna Gritzmann

… czyli jak przywieźć wspomnienia, a nie tylko geotagi

1. Nie fotografuj dla potwierdzenia, że tam byłaś.

Byłaś. Wystarczy. Zdjęcie nie musi być dokumentem tożsamości z widokiem. Jeśli naprawdę coś cię zachwyciło – zatrzymaj się, popatrz, a potem… może … może zrób zdjęcie.

2. Nie myśl kategoriami „co się kliknie”.

Gdy kadrujesz zachód słońca, myśląc, ile to będzie miało zasięgu, przestaje być zachodem słońca. Staje się zasobem. A to już inna historia, i inna jakość wspomnień.

3. Nie zamieniaj wakacji w plan zdjęciowy.

Planowanie „golden hour”  i „lokalizacji z potencjałem” bywa wciągające. Ale między „idealnym światłem” a realnym zmęczeniem warto wybrać raz na jakiś czas to drugie. Bez statywu.

4. Nie poprawiaj wspomnień presetem.

Jeśli miejsce było szare i brudne, niech takie zostanie. Jeśli było piękne – nie potrzebuje filtra. Fotografia nie musi być ładna, wystarczy, że będzie twoja.

5. Nie zamieniaj ludzi w rekwizyty.

Mąż, dziecko, przyjaciółka. Wszyscy stają się „elementem kadru”. Pytanie tylko – czy wrócą z tobą z tych wakacji z entuzjazmem, czy z urazem do twojego aparatu?

6. Nie obrabiaj zdjęć zanim minie zachwyt.

Chwila, która cię poruszyła, zasługuje na chwilę refleksji. Jeśli od razu przerabiasz ją na preset i publikujesz, jeszcze zanim do ciebie dotrze, że to był piękny dzień – to trochę jakbyś zjadła deser przez szybę.

7. Nie fotografuj tego, czego nie czujesz.

Jeśli kadr cię nie rusza, odpuść. Nie musisz mieć zdjęcia każdego miejsca, które „wypada”. Brak fotografii to też wybór. I czasem najuczciwszy.

8. Nie konsumuj widoku.

Patrzenie przez ekran często sprawia, że przestajesz widzieć. Czasem wystarczy spojrzeć. Nie wszystko trzeba zatrzymać.

9. Nie wszystko, co ładne, jest warte uwiecznienia.

Nie każdy kamień, nie każda falbanka na sukience, nie każdy cień. Selekcja to nie strata – to troska o sens.

10. Nie zapomnij być tam naprawdę.

Bo potem okaże się, że pamiętasz tylko parametry zdjęcia, a nie zapach, nie głos ulicy, nie uczucie, które miałaś w tym miejscu. I to jest moment, w którym aparat stał się ciężarem.

W skrócie:

Rób zdjęcia. Ale nie wszystkiego. Nie od razu. Nie na pokaz. Wtedy może wrócisz z urlopu nie tylko z kartą pełną RAW-ów, ale i z czymś znacznie bardziej wartościowym: z poczuciem, że naprawdę tam byłaś.

Czy udaje mi sie postępować według własnych rad? Czasami …

ps. zdjęcie otwierające – Dubrownik, na dole wpisu – Ryga

Ryga, człowiek siedzący z psem. Fot. Katarzyna Grutzmann
Ryga – fot. Katarzyna Gritzmann