
27 lipca pół świata fotograficznego dostało zbiorowego skurczu palca wskazującego – bo oczywiście wszyscy kierowali obiektywy w niebo. Zaćmienie Księżyca i zbliżenie Marsa? No przecież nie można tego nie sfotografować. Ja, rzecz jasna, też się znalazłam w tym gronie 😉
Plan był prosty: Międzygórze, Kotlina Kłodzka, na pierwszym planie Igliczna z Marią Śnieżną. Brzmi romantycznie, prawda? Problem w tym, że nie dokładnie sprawdziłam i Księżyc wpadł na genialny pomysł, żeby wschodzić zupełnie z drugiej strony góry. Czyli – szybka zmiana pozycji, wyścig samochodem gdzie trzeba a w głowie tylko jedno: serio, Księżycu, nie mogłeś się trzymać planu?
Na szczęście udało się złapać moment, choć droga powrotna też miała swoje atrakcje. Gdyby nie refleks mojej lepszej połowy, zamiast zdjęć zaćmienia, pokazywałabym teraz fotorelację „samochód kontra dzik”
Efekt końcowy? Skromny. Ale niech będzie: zaćmienie jest, Mars też, góra stoi,a my w jednym kawałku. I to już samo w sobie jest sukcesem.

